EFAS – delikatne mydło z olejem arganowym

EFAS – delikatne mydło z olejem arganowym

Raczej nie kupuję drogich mydeł, bo mam wrażenie, że mydło i tak jest na tyle krótko na skórze, że raczej nie będzie miało szansy jej jakoś bardzo pielęgnować. Od tego są kremy i balsamy. Mydło ma nie wysuszać i tyle. Takie mydełka zwykle przywożę sobie z podróży do południowych krajów – te naturalne najtańsze można kupić czasem już za jedno euro 🙂

efas mydło z olejem arganowym

No ale… czasem, przy okazji promocji, można zaszaleć 😉

Mydełko spełniło znakomicie swoją funkcję: ładnie myło i nie wysuszało. Zapach ma ledwie wyczuwalny, bo nie ma w nim żadnego sztucznego perfumu. No i super, o to chodzi w naturalnych mydłach. Pieniło się średnio, ale takie właśnie są naturalne mydła, niczego innego się nie spodziewałam. A pianki było nadal wystarczająco, aby ładnie myła ręce i ciało.

Same plusy jak widać, jeśli jeszcze kiedyś będzie w promocji, to chętnie je kupię.

Od producenta: Mydło pochodzenia roślinnego natłuszczonne olejem arganowym. Mydło idealne do skóry wrażliwej czyści ją delikatnie, nawilża i zmiękcza. Bardzo dobrze adaptuje się do PH skóry. Działa również ochronnie na skórę.

Skład INCI: Aqua, Sodium Olivate, Helianthus Annuus Seed Oil, Sodium Hydroxide, Glycerin, Argania Spinosa Kernel Oil, Sodium Chloride, Citral, Geraniol, Eugenol.

Cena: 14 zł (mnie udało się kupić za 8 zł)

Pojemność: 100 g.

Czy kupię ponownie? Tak – w promocji 😉

Moja ocena: 5.

flowerflowerflowerflowerflower

ZAPACH CISZY – krem w płynie z przywrotnikiem

ZAPACH CISZY – krem w płynie z przywrotnikiem

Gdy tylko zobaczyłam ten krem, od razu zapragnęłam go wypróbować. A to ze względu na wyciąg z przywrotnika, którego jak dotąd nie udało mi się jeszcze w naturze znaleźć.

Właściwie nie jest to krem, a emulsja, którą dość mocno przed użyciem trzeba wstrząsnąć. Nawet krem w płynie jest błędem nazewnictwa, bo krem to absolutnie nie jest. Nawet po wykropieniu emulsji z aplikatora widać, że emulsja ma dwie fazy – wodną i olejową, które przed aplikacją na buzię trzeba porządnie wymieszać. Jest to nieco kłopotliwe, ale… działanie tej emulsji wynagradza ten mały dyskomfort.

zapach ciszy krem z przywrotnikiem

Bo działanie emulsji jest naprawdę świetne – używałam tylko na noc, bo na dzień jest jednak dla mojej cery zbyt tłusta (a tym samym pod makijaż by się u mnie nie sprawdziła). Ale za to o poranku cera jest pięknie odżywiona i wygładzona, a po tłustości właściwie nie ma śladu – tylko troszkę na czole. Więc z działania jestem bardzo zadowolona i na pewno jeszcze kiedyś się na nią skuszę.

Emulsja zamknięta jest w ciemnej buteleczce z kropelkowym aplikatorem. Nie lubię tych aplikatorów, ale są one chyba najbardziej zdrowe – przy takiej aplikacji żadne bakterie nie powinny się do emulsji dostać. A aplikuję ją tak, że najpierw kropię emulsję na rękę, a później dopiero drugą ręką nakładam na buzię i na szyję.

I chyba przez tą szyję emulsja bardzo szybko mi się skończyła. Ani się obejrzałam, a juz jej nie było. Możliwe, że jakieś straty są przez aplikację najpierw na rękę – zawsze coś tam zostanie, co można w ręce wetrzeć, ale jednak potrzeba nieco więcej.

Spójrzcie na skład – jest świetnie. Zawsze kusiło mnie, żeby spróbować oliwy z oliwek na twarz, ale tyle mam tych ‚do wypróbowania’, że jeszcze nie zdążyłam. A tu proszę 😉

Skuszę się na ten kosmetyk na pewno znów – jak już zużyję wszystko co mam w zapasach, bo tych zapasów wciąż jeszcze u mnie sporo 😉

Na plus: polski producent.

Od producenta: Starannie dobrany skład kremu dwufazowego pozwala doskonale pielęgnować skórę, która potrzebuje nawilżenia, odżywienia i natłuszczenia. Wszechstronne działanie preparatu sprawia, że może być stosowany w przypadku cery suchej, dojrzałej, potrzebującej regeneracji i ujędrnienia, jak również cery normalnej. Pozostawia skórę cudownie miękką, jedwabistą, bez tłustego filmu. Świetnie nadaje się do stosowania pod makijaż.

Skład INCI: Rosa Damascena Flower Water, Rubus Idaeus Fruit Water, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Sweet Almond Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Herba Alchemillae, Herba Equiseti, Tocopheryl Acetate, Verbena Triphylla Oil, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate

I po polsku: Hydrolat Różany, Hydrolat Malinowy, Oliwa z Oliwek, Olej Migdałowy, Olej Makadamia, Ziele Przywrotnika, Ziele Skrzypu, Witamina E, Olejek z Werbeny, Kwas Cytrynowy, Benzoesan Sodu, Sorbinian Potasu

Cena: bijcie mnie zabijcie, ale nie pamiętam 😉

Pojemność: 30 ml.

Czy kupię ponownie? Tak.

Moja ocena: 5.

flowerflowerflowerflowerflower

VIANEK – kojący żel do higieny intymnej (fioletowy)

VIANEK – kojący żel do higieny intymnej (fioletowy)

No jakoś tak wyszło, że nie za bardzo się z tym żelem polubiłam… Nie wiem, może to kwestia tego, że mam wrażenie, że jakoś nie domywa mi miejsc intymnych, hmm, wiem, że to dziwnie brzmi, a jednak tak jest. Muszę użyć go dość sporo – z pięć pompek – aby mieć uczucie, że miejsca intymne są umyte jak należy. Może po prostu nie pieni się wystarczająco, choć przy żelach pod prysznic nie mam potrzeby piany i doskonale myję się takimi, które też piany nie robią, w ogóle mi to nie przeszkadza. Może jest to kwestia tego, że mam wrażenie, że podczas jego używania czasem powracają problemy, które gdzieś tam kiedyś były, a z czasem znikły… Nie było podrażnienia jako takiego, ale jednak coś było nie tak… Może to kwestia niby łagodnych środków myjących, z których jeden lub więcej mi akurat do higieny intymnej nie pasuje…

VIANEK - kojący żel do higieny intymnej

To wszystko sprawiło, że używałam go niechętnie, choć starałam się zawsze pod prysznic brać, po prostu po to, aby już go zużyć… A wielka szkoda, bo był to mój pierwszy naturalny żel do higieny intymnej i trochę się zawiodłam. Na razie wniosek jest taki, że żele AA, które używałam wcześniej, o gorszym składzie, sprawdzały się lepiej…

Żel ma bardzo delikatny zapach. Zamknięty jest w estetycznej butelce, choć dla mnie taka okrągła butelka nie jest pod prysznicem zbyt poręczna. Nie tylko zresztą pod rysznicem, bo choć ładnie wygląda, to nigdzie kształtem nie pasuje 😉 Jest zbyt pękata po prostu, choć na plus, że z pompką, która działała przez cały czas bardzo dobrze. Butelka jest nieprzezroczysta, więc żaby zobaczyć ile żelu nam jeszcze zostało, trzeba ją odkręcić.

Skład INCI: Aqua, Lauryl Glucoside, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Lactic Acid, Coco-Glucoside, Vaccinium Vitis-Idaea Leaf Extract, Panthenol, Squalane, Allantoin, Glyceryl Oleate, Sodium Benzoate, Lavandula Angustifolia Oil, Parfum.

Cena: 20 – 22  zł.

Pojemność: 300 ml.

Czy kupię ponownie? Nie.

Moja ocena: 3.

flowerflowerflower

VIANEK – odżywczy żel myjący do twarzy (pomarańczowy)

VIANEK – odżywczy żel myjący do twarzy (pomarańczowy)

Mimo, że właściwie znalazłam już mój hicoir jeśli chodzi o żele do mycia twarzy, to jednak bardzo byłam ciekawa tego Viankowego pomarańczowego, więc go kupiłam.

I co? Ano to, że raczej nie będzie moim ulubieńcem i raczej już go nie kupię ponownie.

Żel jest zapakowany w standardową Viankową butelkę z pompką. Pompka działała do końca bez zarzutu. Butelka nie jest przezroczysta, więc żeby zobaczyć ile żelu nam jeszcze zostało, trzeba ją odkręcić, nie jest to jednak jakoś szczególnie uciążliwe.

vianek odzywczy zel myjacy do twarzy

Żel bardzo ładnie pachnie – delikatnie i przyjemnie, nie pozostawia zapachu na dłużej i bardzo dobrze jak dla mnie. Ładnie się rozprowadza, fajnie myje… i tu dochodzimy do sedna – ten żel ma taki sam problem jaki spotkałam przy żelach do mycia twarzy Sylveco – rumiankowym i tymiankowym. A mianowicie im dłużej jest otwarty, tym gorzej się rozprowadza – tak, jakby pod wpływem powietrza coś się z nim działo. Pod koniec musiałam już używać dwóch i pół pompki, aby dobrze umyć buzię, a nawet rozprowadzony na buzi po kilku sekundach tracił poślizg. Znów dokładnie ten sam objaw, którego nie obserwuję w żelu fioletowym czy czerwonym. Albo w Rosadii. Więc te trzy wymienione zostały moimi hiciorami, ten niestety nie.

Miałam też wrażenie, że ten żel używany rano i wieczorem lekko przesuszał mi cerę – po myciu była napięta i pod koniec delikatnie zaczynała się nawet łuszczyć, a więc jeśli będziecie go używać, lepiej to robić tylko raz dziennie, albo nawet raz na dwa dni – to tak informacyjnie.

Na plus: polski producent i piękna buteleczka.

Od producenta: Żel do twarzy przeznaczony do codziennego mycia każdego rodzaju cery. Zawiera łagodne detergenty, skutecznie oczyszczające twarz z makijażu i zabrudzeń. Miód, bogaty w witaminy olej z pestek moreli i lecytyna sojowa gwarantują utrzymanie właściwego nawilżenia. Ekstrakt z miodunki to bogactwo składników odżywczych, dzięki czemu żel dodatkowo wzmacnia i chroni skórę przed podrażnieniami.

Skład INCI: Aqua, Lauryl Glucoside, Glycerin, Cocoamidopropyl Betaine, Decyl Glucoside, Pulmonaria Officinalis Extract, Mel Extract, Panthenol, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Hippophae Rhamnoides Oil, Lecithin, Glyceryl Oleate, Citric Acid, Sodium Benzoate, Parfum, Benzyl Salicylate, Lilial, Hexyl Cinnamal.

Cena: 17 zł.

Pojemność: 150 ml

Czy kupię ponownie? Nie.

Moja ocena: 4.

flowerflowerflowerflower

WHITE AGAFIA – szampon rokitnikowy – objętość i puszystość

WHITE AGAFIA – szampon rokitnikowy – objętość i puszystość

W składzie szamponu jest mydlnica lekarska, ale jest jej mało. A szkoda, bo główną substancją myjącą jest tu SCS. I tu znów – kupiłam go bardzo świadomie, bo polecany był na forum do włosów przetłuszczających się.

Nie pomylcie go z szamponem rokitnikowym babuszki Agafii (pomarańczowe opakowanie), który jest o ponad połowę tańszy, ale skład ma o wiele bardziej paskudny.

WHITE-AGAFIA-SZAMPON-ROKITNIKOWY-OBJETOSC

Z tego szamponu byłam dość zadowolona. Chciałoby się rzec: ‚szampon jak szampon’, ale to wcale nie jest takie proste, bo są szampony, w których wciąż mi coś nie pasuje. Takich jest większość. I ciężko znaleźć mi ideał. Ten szampon też nim nie będzie, ale chyba od czasu do czasu będę go używać. No bo: myje jak ma myć, włosów nie plącze jakoś strasznie, włosy po myciu są miękkie i nie przetłuszczają się szybko. A to wszystko razem to już niezłe osiągniecie 😉 Cudów jeśli chodzi o przetłuszczanie nie należy się spodziewać, ale nie jest źle – a to już całkiem ok 😉

Szampon rokitnikowy pachnie dość intensywnie i choć jest to ładny zapach, to pod koniec opakowania już mi się nieco znudził. Na szczęście po myciu dość szybko się ulatnia, więc nie jest to jakiś wielki problem.

Szampon ma bardzo ładne opakowanie z zamknięciem na klik. Nic się nie zacina, nie wylewa.

Poza SCS skład ma bardzo fajny, bo jest ekstrakt z rokitnika i z arniki i z róży i ze wspomnianej mydlnicy.

Podsumowując: jest to bardzo przyzwoity szampon, choć ideału będę szukała dalej.

Produkt rosyjski.

Skład INCI: Aqua, Melilotus Albus Flower/Leaf/Stem Extract*, Sodium Coco-Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Sodium Chloride, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil*, Rubus Chamaemorus Fruit Extract*, Helianthus Annuus Seed Oil, Arnica Montana Flower Extract*, RubusIdaeus Seed Oil*, Rosa Canina Fruit Extract*, Saponaria Officinalis Root Extract*, Glycerin, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Tocopherol, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Limonene.

(*) – Ingredients from Organic Farming

(WH) – Wild harvested Siberian plants organic extract

Cena: 15 zł

Pojemność: 280 ml.

Czy kupię ponownie? Tak.

Moja ocena: 4,5.

flowerflowerflowerflowerflower

VIANEK – regenerująca pomadka ochronna

VIANEK – regenerująca pomadka ochronna

Gdy Sylveco wypuściło pomadki z serii Vianek, od razu oczy mi się zaświeciły i stwierdziłam, że muszę je mieć. Mimo zapasów, które gdzieś tam sobie na swoją kolejkę czekają 😉 Z trudem powstrzymałam się, aby nie kupić wszystkich wersji od razu 🙂

sylveco regenerujaca pomadka ochronna

I dobrze, bo ta pomadka, mimo, że jest przyzwoita, to czegoś jej jednak brakuje. Nie do końca daje sobie radę z właściwym nawilżeniem moich ust, nawet jeśli są one w dobrym, niewymagającym szczególnej pielęgnacji, stanie. Brzozowa Sylveco działa o niebo lepiej. Być może dla innych osób ta pomadka będzie super, ja mam spore wymagania w tym względzie. Żeby nie było – jest to całkiem przezwoita pomadka pielęgnacyjna.

W składzie pomadek viankowych brak jest betuliny, która jest obecna w pomadkach Sylveco.

Opakowanie pomadki jest bardzo ładne i estetyczne, te kwiatuszki wciąż mnie zachwycają 🙂 I działa bez poblemu. Choć tradycyjnie jest trochę grubsze niż w pomadkach innych producentów.

Jak dla mnie pod względem działania ta pomadka mieści się gdzieś pomiędzy betulinową, która jest świetna, a rokitnikową, która w ogóle nie daje rady.

Od producenta: Pomadka ochronna o właściwościach silnie regenerujących zawiera tłoczone na zimno oleje z wiesiołka, jojoba, malinowy i sojowy, a także masła kakaowe i shea. Systematyczne stosowanie zapobiega przesuszeniu i pękaniu delikatnego naskórka ust. Owocowy zapach i smak pomadki pozwala cieszyć się gładkimi ustami przez cały rok, niezależnie od warunków pogodowych.

Skład INCI: Glycine Soja Oil, Oenothera Biennis Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Rubus Idaeus Seed Oil, Cera Alba, Butyrospermum Parkii Butter, Theobroma Cacao Seed Butter, Lanolin, Carnauba Wax, Parfum.

Cena: 10

Pojemność: 4,6 g.

Czy kupię ponownie? Nie.

Moja ocena: 4.

flowerflowerflowerflower

NACOMI – krem do rąk odżywczy z olejkiem avocado inca inchi

NACOMI – krem do rąk odżywczy z olejkiem avocado inca inchi

Krem udało mi się kupić w dużej promocji, więc postanowiłam spróbować.

Niestety nie powąchałam go przed włożeniem do koszyka – mój błąd, bo na pewno bym go nie kupiła… Zapach to dla mnie taki kosmetyczny koszmarek – przeraźliwie słodki i długo utrzymujący się na rękach. Wiem, że są osoby, które go za to pokochają, ja niestety nie mogę się przemóc, więc używałam go po prostu, żeby zużyć.

nacomi krem do rąk avocado inca inchi

Co do działania jest już lepiej 🙂 Krem ładnie nawilża i odżywia i generalnie jest super, ale gdy dłonie potrzebują mocnego działania, to ten krem nie do końca sobie radzi. Więc ideału szukam dalej.

Wchłanialność jest dość kiepska. Pozostawia na dłoniach leciutko tłustą warstewkę – fajny efekt na noc. Choć mnie zdarzało się go używać za dnia, bo tubka jest na tyle zgrabna (pomimo pojemności aż 75ml, choć taka pojemność też jest zaletą), że świetnie nadaje się do noszenia w torebce czy plecaku. A gorszą wchłanialność da się jakoś przeżyć – wystarczy rozsmarować, odczekać pół minuty i wsmarować ponownie. Nie ma tragedii.

Opakowanie super – standardowa, zamykana tubka. Etykieta jest równie słodka jak zapach, ale tu akurat wygląda to uroczo 😉

Skład jest prosty, bez zbędnych kombinacji, trochę może w kremie za dużo gliceryny – dzięki temu ma fajny poślizg, ale dla osób, które gliceryny unikają jest to minus. Jak dla mnie kompletnie niepotrzebny jest też zapach – na pewno jest go za dużo, przynajmniej dla mnie.

Podsumowując: jest to całkiem przyzwoity krem do rąk, jeśli komuś nie przeszkadza słodki zapach i nieco gorsza niż standardowa wchłanialność.

Na plus: polski producent.

Skład INCI: Skład: Aqua, Caprylic/ Capric Triglyceride, Glycerin, Persea Gratussima Oil,Cetyl Alcohol, Panthenol, Glyceryl Stearate, Plukenetia Volubilis Seed Oil, Tocopheryl Acetate,Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Sodium Lauroyl Glutamate, Dehydroacetic Acid.

Cena: 6 (promo) – 13 zł.

Pojemność: 75 ml.

Czy kupię ponownie? Nie, ze względu na zapach.

Moja ocena: 4.

flowerflowerflowerflower

SYLVECO – rokitnikowa pomadka ochronna o zapachu cynamonu

SYLVECO – rokitnikowa pomadka ochronna o zapachu cynamonu

Tej pomadki też byłam bardzo ciekawa. No bo rokitnik (i to całkiem sporo oleju z rokitnika w niej jest), betulina i inne fajne oleje… A jednak w przeciwieństwie do pomadki brzozowej nie za bardzo się ona u mnie sprawdziła. Być może powodem jest główny skłedanik – olej sojowy zamiast masła shea? Po prostu mam wrażenie, że konsystencja choć dość tłusta nie jest na tyle treściwa, aby ładnie nawilżyć usta, nawet gdy są one w normalnej kondycji, bez jakiś szczególych potrzeb. Szkoda, bo skład jest jednak fajny.

sylveco ochronna pomadka rokitnikowa

Pomadka ma kolor pomarańczowy, więc – szczególnie przy nakładaniu grubszej warstwy – lubi brudzić szklanki czy kubki. Ale za to wchłania się dość szybko, więc nie jest to jakiś wielki problem.

Pomadka rokitnikowa pachnie bardzo delikanie, choć dość charakterystycznie. Ale ten zapach znika raz dwa. Opakowanie przez cały czas nie zacięło się ani razu. Jest ładne i estetyczne, choć grubsze niż przy innych pomadkach i jakby mniej zgrabne. No dobra, czepiam się 🙂

Na opryszczkę na szczęście nie miałam okazji tej pomadki wypróbować 🙂

Na plus: polski producent

Od producenta: Rokitnikowa pomadka ochronna o zapachu cynamonu znakomicie nawilża i natłuszcza usta, zapobiega ich pękaniu i wysychaniu. Doskonale chroni przed słońcem, wiatrem i mrozem. Zawiera bogaty w witaminy i przeciwutleniacze olej rokitnikowy, sprawiając, że usta są odżywione, miękkie i elastyczne. Aktywny składnik – betulina – działa kojąco i regenerująco na podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki. Pomadka posiada delikatny zapach cynamonu.
barierę ochronną przed mrozem, wiatrem i promieniami słonecznymi. Aktywny składnik – betulina – działa kojąco i regenerująco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki.

Skład INCI: Glycine Soja (Soybean) Oil, Beeswax, Lanolin, Hippophae Rhamnoides Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Oeonthera Biennis (Evening Primrose) Seed Oil, Butyrospermum parkii (Shea Butter) Fruit, Theobroma Cacao Seed Butter, Betulin, Carnauba Wax, Cinnamonum Cassia Oil.

Cena: 10 zł.

Pojemność: 4,4 g.

Czy kupię ponownie? Możliwe, że tak, gdy będę miała jakieś większe problemy, do standardowego używania nie.

Moja ocena: 3,5.

flowerflowerflowerflower

ELFA PHARM – serum łopianowe przeciw wypadaniu włosów

ELFA PHARM – serum łopianowe przeciw wypadaniu włosów

Serum poleciła mi koleżanka.

Zawiera alkohol, parabeny i polisorbaty, więc tak do końca naturalnym kosmetykiem nie jest. Ale za to ma ogrom pięknych ziołowych wyciągów, więc zostawiam tu recenzję, może komuś się przyda.

elfa pharm serum łopianowe

Serum wciera się dwa – trzy razy w tygodniu przez dwa miesiące. Ja używałam dłużej, jak mi się przypomniało, choć starałam się regularnie. Wystarcza spokojnie na jedną kurację. I jest niedrogie 🙂

I wiecie co? Ono faktycznie działa! Po pewnym czasie używania pojawiają się baby hair! Nie wierzyłam, gdy koleżanka mi o tym mówiła, ale faktycznie tak jest! Więc serum spełnia swoją rolę znakomicie i producent nie kłamie 🙂

Serum zamknięte jest w ciemnej plastikowej butelce z psikatkiem. Przez cały czas nic się nie zacięło, choć przy używaniu część serum trafiała jakby nie do sitka – mam wrażenie, że wyciekała bokiem, więc zawsze po aplikacji miałam ubabrane ręce – trochę się kleiły. Butelka też. Nie był to jakiś wielki problem, bo używałam serum tylko w domu, ale gdybym chciała zabrać je w podróż, to mogłoby to być problematyczne.

Serum ma dość mocno ziołowy zapach, ale nie jest on nieprzyjemny i znika dość szybko.

Na plus: polski producent.

Skład INCI: Aqua, Urtica Dioica Leaf Extract, Glycerin, Alcohol, Hydrolyzed Lupine Seed Extract, Persea Gratissima Oil, Medicago Sativa Leaf Extract, Polygonum Muliflorum Root Extract, Niacinamide, Equisetum Arvense Leaf Extract, Ruscus Aculeatus Root Extract, Propylene Glycol, Trifolium Pretense Flower Extract, Hydrolyzed Soy Protein, Hydrolyzed Keratin, Serenoa Serrulata Fruit Extract, Pathenol, Thymus Vulgaris Oil, Rosmarinus Offcinalis Leaf Oil, Polysorbate 20, Polysorbate 80, Clitric Acid, Sodium Benzoate, Benzoic Acid, Potassium Sorbate, Diazolidinyl Urea, Methyloparaben, Propyloparaben, Limonene.

Cena: 15 zł.

Pojemność: 100 ml.

Czy kupię ponownie? Nie wiem, jeśli znajdę jakieś z lepszym składem, to pewnie nie – ze względu na parabeny.

Moja ocena: 5

flowerflowerflowerflowerflower

AVEBIO: regeneracyjny bio krem na noc z olejem makadamia ♥

AVEBIO: regeneracyjny bio krem na noc z olejem makadamia ♥

Gdy tylko zobaczyłam skład tego kremu, od razu zapragnęłam go mieć I wypróbować już, natychmiast 😉 W dodatku był w promocji. Kupiłam go i nie zawiodłam się!

avebio bio krem macadamia

Krem jest bardzo tłusty i trochę tępy podczas aplikacji. Pomaga wcieranie go na hydrolat lub serum nawilżające. Ale to chyba jedyny jego minus. No, może jeszcze taki, że bezpośrednio po aplikacji buzia jest dość tłusta, ale jest to całkowicie usprawiedliwione przy takim cudnym składzie. Więc do mojej cery nadaje się tylko na noc – takie jest zresztą jego przeznaczenie. Ale rano po tłustej powłoce nie ma już śladu, a buzia jest pięknie wygładzona i miękka – to chyba wystarczy za całą rekomendację.

W dodatku jest go dużo, bo aż 75 ml – wystarcza naprawdę na długo. Jest w zakręcanej tubce. Mnie brak pompki absolutnie nie przeszkadza.

Zapach ma bardzo delikatny, taki olejowy.

Konsystencja kremu jest w sam raz: ani nie za mocno lejący, ani nie za bardzo zbity – super. To pewnie dzięki glicerynie między innymi, która jest, ale nie za wysoko w składzie i w ogóle nie przeszkadza.

Mój krem miał bardzo delikatne grudki – nie wiem, czy tak ma być, czy coś się z nim stało, ale nie wpływało to kompletnie na żaden z parametrów kremu, zapach był ok przez cały czas użytkowania – a był on długi, nic się nie rozwarstwiało ani nie działo.

A poza tym mam wrażenie, że krem przy regularnym stosowaniu dość mocno zredukował mi zaskórniki, których sporo pojawiło się po wprowadzeniu olei do pielęgnacji.

Podsumowując: jak dla mnie bardzo przyjemny w stosowaniu krem – wolę jednak kremy niż sera, które mają lejącą konsystnecję. No i jest go duuuużo 🙂

Bardzo lubię polskie kosmetyki, 90% z tych, które kupuję jest polskie. Tu producent jest polski, ale krem jest made in UK.

Skład INCI: Aqua, Helianthus Annuus Seed Oil (SŁONECZNIK), Macadamia Ternifolia Seed Oil (MAKADAMIA), Butyrospermum Parkii Butter (SHEA), Cocos Nucifera Oil (KOKOS), Cera Alba (WOSK PSZCZELI), Glyceryl Stearate (naturalny emulgator), Theobroma Cacao Seed Butter (KAKAOWIEC), Glycerin (ROŚLINNA), Sucrose Stearate (połączenie cukru z naturalnym kwasem stearynowym), Coco Glucoside (naturalny emulgator z oleju kokosowego), Coconut Alcohol (wytworzony z oleju kokosowego), Borago Officinalis Seed Oil (OGÓRECZNIK), Rosa Canina Fruit Oil (DZIKA RÓŻA), Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder (ALOES), Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil (SŁODKA POMARAŃCZA), Pelargonium Graveolens Flower Oil (GERANIUM), Tocopherol (WITAMINA E), Xanthan Gum (naturalny stabilizator), Benzyl Alcohol (zapobiega rozwojowi mikroorganizmów), Dehydroacetic Acid (zapobiega rozwojowi mikroorganizmów), Limonene, Linalool,Geraniol,Citronellol (naturalnie występujące w olejkach eterycznych).

Cena: 37 – 49 zł.

Pojemność: 75 ml.

Czy kupię ponownie? Tak.

Moja ocena: 5

flowerflowerflowerflowerflower