ASOA – krem pod oczy

Brakowało mi już jakiegoś kremu pod oczy, więc gdy tylko ten do mnie dotarł, od razu został otwarty i muszę przyznać, że używałam go dzień w dzień, rano i wieczorem. W takim trybie wystarczył na dwa miesiące. Normalnie staram się stosować jakiś płodozmian, na dzień co innego i na noc co innego, a jednak tu było jak było – widocznie na tyle mi ten krem przypasował, że już nie miałam ochoty stosować czegoś innego.

No bo krem ma bardzo bogaty skład – aż się chce go używać gdy się czyta 😉 Ma też bogatą konsystencję, co jest bardzo fajne, gdy oczekuje się już czegoś więcej po kremach pod oczy niż tylko i wyłącznie nawilżenia. W związku z tym chwilę zajmuje mu, aby się wchłonął, szczególnie, gdy położy się dwie warstwy, tak jak ja robiłam na noc. I chwilę też zajmuje zanim możemy położyć na niego makijaż. Raczej polecam go na noc niż na dzień.

asoa krem pod oczy

Krem zamknięty jest w zgrabnym pojemniczku airless. Pojemniczek jest właściwie nieprzezroczysty, więc ciężko podejrzeć ile kemu nam jeszcze zostało. Ale jak się człowiek uprze… Gdy odkleimy naklejkę, to pod światło ilość kremu w środku ładnie widać. Tylko potem ciężko naklejkę z powrotem ładnie dokleić. Nie jest to oczywiście żaden minus, ot, moje widzimisię 😉

A jak z działaniem kremu pod oczy Asoa? Podoba mi się bardzo jego bogata konsystencja – o to mi właśnie chodzi w kremach pod oczy. Skóra jest po nim fajna i wypoczęta. Nasuwają mi się tylko dwa minusy. Pierwszy z nich jest taki, że po nocy (i nawet podwójnej aplikacji wieczorem), często rano czułam na skórze w kącikach oczu taki jakby lekki przesusz – skóra była napięta i nie dość nawilżona. Radziłam sobie z tym efektem, wklepując w skórę jeszcze na ten krem na przykład O’figę przy okazji aplikacji jej na całą twarz lub olej z baobabu – wtedy problem znikał.

Drugi mały minus jest taki, że pomiędzy używaniem kremu rano i wieczorem, przy ujściu kremu z pojemniczka robił się taki jakby twardszy olejowy czop. Później można go oczywiście wykorzystać z kremem, nie jest to jakoś okropnie uciążliwe, aczkolwiek nieco mało fajne. Nie tylko w tym kremie ten efekt występuje zresztą.

Zapach kremu jest bardzo delikatny, naturalny, nie znajdziemy tu na szczęście żadnego perfumu. Wchłanianie jak pisałam wcześniej chwilę zajmuje, ale przy takim kremie w ogóle to nie przeszkadza.

No i teraz sedno, czyli skład, który brzmi jak bajka. Zamiast czystej wody mamy wody kwiatowe – pięknie. Jedyne, na co zwróciłabym uwagę, to obecność hydrolatu z kwiatu pomarańczy. Wody cytrusowe mogą w skrajnych przypadkach powodować fotouczulenia. Więc latem lub w ciepłych krajach także zimą, używałabym go tylko na noc. Dalej mamy świetne oleje m. in. z avokado i pestek moreli, które mają działanie przeciwzmarszczkowe. Co jeszcze? Pantenol, alantoina, witamina B3, koenzym Q10, kochany kwas hialuronowy no i hicior w postaci ekstraktu z zielonej kawy, który działa ujędrniająco. Wszystkie te składniki (no może z drobną modyfikacją) sama zawarłabym w kremie pod oczy, gdybym akurat takowy robiła 🙂

Żeby nie było – krem pod oczy Asoa jest bardzo fajnym kremem. Będzie w sam raz dla osób, które szukają czegoś bardziej treściwego, szczególnie na noc, czegoś z naprawdę świetnym składem.

PS. Widzę, że zmieniono opakowanie – moje było jeszcze białe i sprawdzało się bardzo dobrze.

Od producenta: Odżywczo- nawilżający krem pod oczy doskonale wygładza i regeneruje delikatną skórę pod oczami. Krem  bogaty jest w substancje aktywne, które walczą z oznakami starzenia się skóry i skutecznie wygładzają zmarszczki. Kwas hialuronowy ultra-małocząsteczkowy wnika w głębsze warstwy skóry dogłębnie ją nawilżając ,koenzym q10 działa przeciwstarzeniowo a  kofeina zawarta z ekstrakcie z zielonej kawy działa antyoksydacyjnie. Woda różana oraz pomarańczowa doskonale nawilżają skórę, a olejki nierafinowane dostarczają wiele cennych substancji odżywczych i witamin. Alantoina oraz d-pantenol działają łagodząco. Krem szybko się wchłania. Polecany do każdego typu cery. Sprawdza się dobrze jako baza pod makijaż.

Skład INCI: Citrus aurantium (Orange blossom) floral water, Rosa damascena (Rose) Floral Water, Persea Gratissima Oil, Passiflora Edulis Seed Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Argania Spinosa Kernel Oil,Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl Stearate Citrate, Cetyryl alcohol, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Xanthan Gum,D-Panthenol,, Ubiquinone, Sodium Hyaluronate, Allantoin, Niacinamide, Green Coffee Bean Extract.

Cena: 79 zł.

Pojemność: 15 ml.

Czy kupię ponownie? Tak.

Moja ocena: 4,5

flowerflowerflowerflowerflower

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *